Zaciekawił mnie fakt kim on będzie więc podeszłam do Alice i prosiłam o więcej informacji.
-Jakiego gościa? - zapytałam.
-Z tego co mi wiadomo to będzie chłopak o imieniu Justin. Prawdopodobnie zabił on 4 kobiety, ale nic nie wiadomo...
-JAK TO ZABIŁ 4 KOBIETY?! - nie dając dokończyć Alice, krzyknęłam ze strachem.
-Nic nie jest potwierdzone ja ci mówię co słyszałam na oddziale - uspokoiła mnie.
-Ahm - westchnęłam i odeszłam przeglądając karty.
Minęły 4 godziny odkąd usłyszałam nowego newsa na temat pacjenta.. Nagle usłyszałam krzyki dochodzące z korytarza.. padały słowa w stylu "Puśćcie mnie, jestem nie winny to nie ja je zabiłem"
Przestraszona wybiegłam z sali na korytarz widząc wysokiego chłopaka o brązowych oczach. Był wysoki.. na oko miał ok. 177 cm wzrostu..
Krzyki ucichły.. Przyszła Pani Worthy dając mi zlecenie "zrobić zdjęcie dla pacjenta, który przybył do oddziału godzine temu".
Trochę się przestraszyłam, ponieważ słyszałam tyle podłych rzeczy na jego temat, że ciarki mi przechodziły gdy myślałam o tym, iż mam się znajdować w tym samym pomieszczeniu, sam na sam z Justinem.
Wzięłam aparat i poszłam.. Ujrzałam chłopaka ubranego na czarno siedzącego na skraju łóżka.
-Halo? czy mogę? muszę zrobić ci zdjęcie do karty pacjenta - upewniłam chłopaka
-Chyba tak.. nie mam innego wyboru - powiedział podchodząc do mnie, przez co zadrżałamSkłamałabym jeśli powiedziałabym, że nie jest on przystojny, bo jest.
-Stań proszę tam - wskazałam palcem po czym zrobiłam mu zdjęcie.
Justin popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach.
-Czy ty.. ty im wierzysz? - zapytał.
-Wiesz.. mamy tu dużo różnych, chorych psychicznie ludzi i z wieloma przypadkami się już spotkałam.. Mogę ci tylko powiedzieć, że trochę tak, trochę nie. Trudno stwierdzić.. - powiedziałam z gulą w gardle przez którą ledwo przełykałam ślinę.
-To nie ja.. Dlaczego każdy mnie oskarża o te gówno?! - krzyknął przez co podskoczyłam.
-Wszystko się okaże po badaniach oraz po twoim zachowaniu.. - zapewniłam go.
-Rozumiem.. wpakowałem się w gówna w przeszłości przez co miałem problemy, więc teraz nikt mi nie ufa.. Jak masz na imię? - zapytał przez co się trochę zdziwiłam bo spodziewałam się bad boy'a, który będzie rozwalał wszystko co spotka na drodze.. Okazał się on czułym facetem.
-Amanda - powiedziałam po czym wybiegłam gdyż usłyszałam jak ktoś mnie woła.
Poszłam do sali, gdzie była Alice.
-Jak wrażenia po spotkaniu z nim bo długo nie wracałaś - zapytała ciekawsko..
-Jest bardzo interesującym chłopakiem - powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.. Przez resztę dnia nie mogłam przestać o nim myśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz